FUJINON XF16mm f/1,4 - OBIEKTYW "DO WSZYSTKIEGO" ?

opublikowano 26-04-2019 13:16

FUJINON XF16mm f/1,4 - OBIEKTYW "DO WSZYSTKIEGO" ?

Wszystkim znane jest powiedzenie, że "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". W przypadku fotografii oczywistym jest, że obiektywy sprawdzające się co najmniej dobrze we wszystkich dziedzinach fotograficznych - nie istnieją. Z tej prostej przyczyny, że wymagania tychże dziedzin względem optyki bywają krańcowo różne. Są jednak takie obiektywy, które z uwagi na swoje parametry techniczne i optyczne, doskonale spisują się w więcej niż dwóch - trzech najpopularniejszych dziedzinach fotografii. Do tego typu obiektywów większość z nas prawdopodobnie zaliczy stałoogniskowe "pełnoklatkowe" 35 lub 50 mm.

Osobiście, gdybym musiał wybrać dla siebie tylko jeden obiektyw stałoogniskowy, bez wątpienia byłby nim FUJINON XF16mm f/1,4. Z uwagi na to, że jest to obiektyw do formatu APS-C na tzw. pełnej klatce, jest odpowiednikiem ogniskowej 24 mm. Dlaczego właśnie on jest dla mnie tym jedynym? Pierwsze dwie przyczyny są oczywiste: ogniskowa i światło (do atrakcyjności jasnego, szerokokątnego obiektywu żadnego fotografa nie trzeba chyba przekonywać). Kolejne to: minimalny dystans ostrzenia (15 cm od matrycy do obiektu) i skala odwzorowania wynosząca 0,21. Pozostałe, lecz oczywiście równie istotne zalety to: świetna ostrość, bardzo dobrze skorygowana dystorsja, utrzymana w ryzach aberracja chromatyczna, dobra praca pod ostre światło, szybki autofocus, solidna metalowa uszczelniona obudowa, pierścień manualnego ustawiania ostrości. To oczywiście moje subiektywne wyliczenie zalet. Oparte jest ono jednak na doświadczeniach z ponad 3,5 letniego użytkowania tego obiektywu, jako, że zakupiłem go tuż po jego premierze.

Dlaczego tak chwalę sobie ten obiektyw? Dlatego, że doskonale sprawdza mi się on w fotografowaniu "z marszu", a jest to sposób rejestrowania i upamiętniania doświadczeń, który ja i duża część z fotografujących najczęściej stosuje. Do czego zatem - moim zdaniem - obiektywu tego z powodzeniem można używać?

Zacznę od najmniej oczywistego wydawałoby się zastosowania, czyli fotografii macro. Nie chodzi oczywiście o tzw. "prawdziwe" makro ze skalami odwzorowania 1:1 lub większymi. Jeśli jednak napotkamy na wart uwiecznienia mały obiekt, a dysponować będziemy tylko opisywanym obiektywem, to przy odrobinie szczęścia i umiejętności możemy uzyskać całkiem ciekawe ujęcia.

 
 
Powyższa fotografia to moje pierwsze "macro" tym obiektywem. Biegaczowate do spokojnych modeli raczej nie należą. Utrudnieniem był też umiarkowanie sprawny autofocus X-T1 i słabe światło wczesnego wieczoru w górach. Efekt jednak był dla mnie bardzo zachęcający.

Inny przykład wraz z powiększeniem 1:1

 
 

 

Jednym z naturalnych - jeśli można to tak ująć - zastosowań tego obiektywu jest fotografia krajobrazowa. Gdziekolwiek jesteśmy w plenerze, od Bałtyku po Tatry, warto mieć rzeczone "szkiełko" pod ręką.

 

 

 
 
Na pewno jednak zdarzą się nam kadry, do których obiektyw okaże się "za wąski".

W takiej sytuacji pomóc może stworzenie za jego pomocą panoramy.

Złożenie panoramy może być jedynym wyjściem, gdy otoczenie nie pozwala cofnąć się wystarczająco, by dało się uzyskać satysfakcjonujący kadr. Za to efekt może być o wiele ciekawszy od pojedynczego zdjęcia tego samego obiektu.

Kolejnym "oczywistym" zastosowaniem 16-ki jest krajobraz miejski: architektura, wnętrza (zwłaszcza te z małą ilością światła i zakazem używania statywu), "street". Tym jednym obiektywem można ciekawie ująć całkiem wysoki budynek, dynamiczną scenę w jego słabo oświetlonym wnętrzu i rozległość panoramy rozpościerającej się z najwyższego piętra. 

 

Kąt widzenia i perspektywa charakteryzujące tę ogniskową pozwalają twórczo nakładać na siebie plany 


lub bawić się perspektywą

 

 

 

Oczywistym jest, że mocne odchylenie aparatu z obiektywem szerokokątnym zaowocuje często niepożądanymi skrótami perspektywicznymi. Przy sprzyjających okolicznościach, wspartych umiejętnym kadrowaniem, wcale tak jednak być nie musi.

 

Ogniskowa 16 mm (eqw. 24 mm FF) wydaje mi się być optymalna zarówno do wnętrz, ciasnych uliczek, jak i szerszych ujęć na zewnątrz.

  

 

 

Zdjęcia z ręki w muzeach nie stanowią problemu. Szeroki kąt widzenia, dobrze skorygowana dystorsja i duża jasność fujinona powodują, że możemy z tych obiektów wynieść całkiem satysfakcjonujące ujęcia.

 

Obiektyw "daje radę" nawet jeśli chcemy zarejestrować obraz bogaty w szczegóły, gdy światła jest "tyle, co kot napłakał", a o rozstawieniu statywu możemy jedynie pomarzyć.

 

I crop 1:1 na którym doskonale widać nawet najdrobniejsze szczegóły średniowiecznego haftu:


Fotografia uliczna? Czemu nie?


 

Gdy światła i czasu na zrobienie zdjęcia jest naprawdę mało, jasny szerokokątny obiektyw może być jedyną szansą na ciekawe i akceptowalne technicznie ujęcie.

 
 
 
 
Tym, co najbardziej cenię w tym obiektywie, gdy używam go do fotografii "rodzinno-wycieczkowo-pamiątkowej", to duża swoboda w tworzeniu odpowiednich proporcji pomiędzy portretowaną postacią a tłem tak, by wzajemnie harmonijnie się uzupełniały.
 

 

 

Cyfrowy "notatnik", którym dla mnie jest aparat fotograficzny, świetnie współgra w tandemie z opisywanym obiektywem. Możliwości, jakie razem oferują, motywują wręcz do twórczego opisywania obrazami otaczającej nas rzeczywistości. Nawet gdy aura, światło lub tematyka wybitnie nie dopisują, mając tak uniwersalne narzędzie i chęci do jego wykorzystania, wracam z wycieczek ze zdjęciami, których nie mógłbym (lub których nie warto by było) wykonać innymi posiadanymi obiektywami.

Na zakończenie tego pochwalnego peanu chciałbym wyznać, że póki nie zacząłem używać rzeczonego fujinona, uważałem iż "stałki" mogą dla mnie nie istnieć. Na dzień dzisiejszy bliski jestem stwierdzenia, że mając w posiadaniu FUJINON XF 16mm f/1,4 nie istnieć mogą dla mnie wszystkie inne obiektywy.

Artur Figura